Witamy na/Welcome to Polish Prestige



Reklama

Wiadomości rolnicze


Odbyły się w 2008

Zapraszamy





Konie na sprzedaż

Stowarzyszenie

site by www.topcrm.pl
  
Nasza Misja: Zachować stada, ocalić tradycję II 09-01-2009
Temat:
Skrót rozmowy z Markiem Grzybowskim – która ukazała się w numerze 01/2009 Świata Koni, pod tytułem "Hodowla państwowa potrzebuje zdrowego rozsądku". Rozmowę przeprowadził Michał Wierusz Kowalski.

- Kilka spotkań z przedstawicielami Ministerstwa Rolnictwa i Agencji Nieruchomości Rolnych, zorganizowanych w imię toczonej od lat batalii na rzecz ratowania państwowej hodowli koni, za nami. Czy uważa Pan, że wniosą one coś pozytywnego do sprawy?

- Jestem optymistą i wierzę w zdrowy rozsądek. Podczas ostatniego spotkania na temat stad ogierów pozwoliłem sobie zadać ministrowi Markowi Sawickiemu retoryczne pytanie: „Czy Pan jako gospodarz posiadający majątek produkcyjny, załóżmy o wartości 100 mln zł, w sytuacji gdy majątek ten przynosi Panu rocznie stratę 0,5 mln, zdecyduje się pozbyć go, czy też najpierw zastanowi się Pan nad tym czy ten majątek jest dobrze zarządzany, a może produkuje coś, czego nie można sprzedać na rynku?
- pokażcie mi ten rynek – odpowiedział minister Sawicki i trafił w samo sedno.
Od kilku lat Hippica Pro Patria pokazuje ogromny wzrost rynku na konie wierzchowe i wyścigowe na świecie, rozwój hodowli i całego zjawiska zwanego „przemysłem końskim”. Problem w tym, że fakty i liczby nie interesowały poprzednich ekip rządowych, a programy tworzone przez ANR w ogóle nie uwzględniały rynku. Teraz być może będzie inaczej. Świadczy o tym zainteresowanie ministra rynkiem oraz chęć powołania komisji z udziałem przedstawicieli PZHK, PZJ, ANR, MRiRW oraz niektórych innych resortów na temat rozwoju hodowli koni i jeździectwa. Podkreślam rozwoju, gdyż dotychczasowa praktyka ANR oznaczała zawijanie hodowli i pozbywanie się obiektów państwowych. Do obrad komisji wnosimy własny dokument „ Narodowy Program Rozwoju Hodowli Koni i Jeździectwa”, który został przedyskutowany i przyjęty przez zarządy PZHK i PZJ.

- Podstawowe założenia Waszego programu to…?

Odpowiadam w pięciu punktach, tak krótko jak potrafię…

1. Hodowla koni jak każda dziedzina gospodarowania musi być ukierunkowana na rynek. Hodowla prywatna ze swej natury produkuje na rynek: rzeźny, wierzchowy, wyścigowy lub sportowy. W sektorze państwowym mamy w Polsce spółki strategiczne, ale nie mamy żadnej strategii hodowli koni. Strategią nie jest utrzymywanie status quo ale rozwój hodowli w obliczu istniejącego i ciągle rosnącego popytu na konie wierzchowe.

2. Przyszłościowym rynkiem dla Polski jest jeździectwo i wyścigi. Jeździectwo przede wszystkim masowe – rekreacja i turystyka konna, ale również sport. Oblicza się, że za kilka, kilkanaście lat 600 – 800 tys. Polaków będzie jeździć konno. Nie jest to szacunek przesadzony, w krajach UE jeździectwo regularnie uprawia 2 – 4% społeczeństwa. Dla spodziewanej liczby jeźdźców będziemy potrzebować 150 – 200 tys. koni wierzchowych, obecnie jest ich ok. 36 tys. Jeśli Polska hodowla nie zaspokoi przyszłego popytu, zrobią to Niemcy, Holendrzy lub inni.

3. Polskim atutem w walce o rynek krajowy, ale też w konkurowaniu na rynkach światowych powinno być partnerstwo hodowli prywatnej i państwowej, w którym rolą hodowli państwowej jest ochrona i rozwój krajowego potencjału genetycznego oraz wspomaganie rozwoju rynku, rolą hodowli prywatnej jest produkcja koni na potrzeby rynku krajowego i zagranicznego.

4. Stada ogierów muszą spełniać nowe funkcje. Poza rozrodem powinny stać się regionalnymi centrami treningu koni, rozwoju sportów jeździeckich, rozwoju rynku, szkolenia pracowników, podtrzymywania tradycji kawaleryjskich.

5. Nowym funkcjom stadnin i stad państwowych powinna odpowiadać nowa struktura organizacyjna, w której ośrodek zarządzający realizować będzie czytelny cel strategiczny: rozwoju powierzonych im majątku, a nie pozbywanie się go.

- Doszło do konfrontacji z kręgami decyzyjnymi zarówno MRiRW, jak i ANR. Powstał zarys programu. Co teraz?

- To nie była konfrontacja. Po raz pierwszy zostaliśmy wysłuchani przez MR i prezesa ANR. W wyniku tych spotkań zapadła decyzja, żeby stworzyć wspólny program, który będzie można przedłożyć Sejmowi, jako propozycję środowiska oraz plan działania Agencji. Staraliśmy się wykazać, iż dotychczasowe posunięcia ANR polegały głównie na wycofywaniu się Państwa z hodowli koni: niepotrzebnej prywatyzacji cennych stadnin, utracie i zniszczeniu takich obiektów, które w przyszłości byłyby bardzo potrzebne jak Łobez, Braniewo, czy Koźle.

Teraz potrzebne jest uzgodnienie dwóch programów:
a) docelowego modelu organizacji i funkcjonowania państwowego sektora hodowli koni,
b) doraźnego programu ratowania stad ogierów.

- I rzeczywiście minister Sawicki chce powołać komisje ds. hodowli koni w Polsce?

Taka intencja została wyrażona podczas naszego ostatniego spotkania. Mam nadzieję, że Komisja stanie się faktem zanim ukaże się niniejszy wywiad. Co więcej wierzę, że objawią się pierwsze efekty naszej pracy, bowiem znowu znaleźliśmy się w sytuacji przyparcia do muru. Stada Ogierów po kolejnych latach jałowej dyskusji i dziwacznych eksperymentów organizacyjnych stanęły w obliczu bankructwa. Janosikowy pomysł ANR poddzierżawienia stad ogierów dochodowym spółkom nie rozwiązuje sprawy, gdyż nie likwiduje źródła biedy. Będziemy z tym pomysłem polemizować na forum Komisji.

- Sceptycy sądzą, iż powołanie komisji to kolejna próba rozmydlenia tematu. Znowu przelewamy z pustego w próżne?

- Komisja ma doprowadzić do powstania i uzgodnienia konkretnego projektu do realizacji. Myślę, że wszystkie strony posiadają wkład do wniesienia: strona społeczna wizję i dane na temat rynku, ANR i MRiRW wiedzę na temat możliwych rozwiązań organizacyjno – prawnych a także wiedzę o możliwych źródłach i formach dofinansowania. Jeśli założymy, że wszystkie strony kierują się intencją rozwoju i optymalnego wykorzystania istniejącego w Polsce potencjału to wierzę, że znajdziemy sensowne rozwiązania.

- Fantazje na bok, w obliczu kryzysu gospodarczego wszelkie plany i działania biorą w łeb?

- Oczywiście kryzys nie jest tu ułatwieniem. Rozwój rynku może być wolniejszy niż się spodziewamy, ale przecież ludzie nadal będą jeździć konno, istniejące ośrodki nadal będą potrzebować koni. Warto pamiętać, że jeździectwo i hodowla to krajowe miejsca pracy, popyt na rozmaite produkty i usługi więc tym bardziej w obliczu niekorzystnych zjawisk w gospodarce wspieranie tego rynku powinno być elementem rządowej strategii wychodzenia z kryzysu.

- Koń postrzegany jest jako dobro luksusowe w dobie kryzysu będzie pierwszym zbędnym elementem...

- Walczę z fałszywym pojęciem „koń – dobro luksusowe”. Jeżeli w Polsce mówimy o 800 tys. osób, które będą jeździć konno, a w Anglii jeździ konno ponad 4 miliony, to nie jest to przyjemność tylko dla bogatych. Stąd mój apel do całego środowiska, ale zwłaszcza do PZJ aby dostrzegać potrzeby rekreacji i dążyć do przyciągnięcia do jeździectwa szerokich rzesz społeczeństwa. Im więcej konnej rekreacji tym większa szansa na pojawienie się gwiazd sportowych na europejskim poziomie.

- Hodowla koni to perspektywa kilkunastu lat. Nie mówimy o anglezowaniu, lecz o poważnej inwestycji, która skutkuje finansowo na przyszłość. Czy bierzecie pod uwagę czarny scenariusz?

- Czarny scenariusz był realizowany na naszych oczach – likwidacja hodowli państwowej i oddanie rynku zagranicznej konkurencji... Ktoś powie przecież jest hodowla prywatna. Jest, lecz bez niezależnego systemu selekcji, bez treningu i prób dzielności, bez genetycznego wsparcia ze strony hodowli państwowej, bez organizacji rynku hodowcy prywatni mają małe szanse sprostać zagranicznej konkurencji. Zadaniem Komisji i całego środowiska jest powstrzymać realizację czarnego scenariusza i mam nadzieję, że właśnie to się dzieje przy współpracy z nowymi ekipami MRiRW i ANR.

- Anglosaski syndrom „rat in the red corner”?

Nie, ten syndrom jest niestety polski. Najpierw błędne decyzje polityczne i kadrowe, brak koncepcji, potem lata nieodpowiedzialnego zarządzania powierzonym mieniem. Kiedy w końcu jakiś sektor gospodarczy zostaje zagnany do narożnika nikt nie rozlicza winnych, a urzędnicy stwierdzają, że jedynym wyjściem jest prywatyzacja przez likwidację.

Waszej grupie – PZHK, PZJ, HPP – zależy na ratowaniu dobra, jakim jest hodowla państwowa, zarówno z jej materiałem końskim, jak i kompleksami pałacowo-parkowymi. Czy wasze cele podzielane są przez urzędników z MRiRW i ANR?

- Wierzę, że tak. Dobrą zapowiedzią są rozmowy zarówno z aktualnym kierownictwem MRiRW jak też obecnym zarządem ANR. Strona społeczna PZJ i PZHK jest kompetentnym partnerem w temacie hodowli koni i przemysłu końskiego. Dajemy stronie rządowej czytelny komunikat – polską hodowlę trzeba uporządkować, nadać jej nowy cel gospodarczy i jeśli po stronie rządu jest wola rozwijania tej gałęzi przemysłu, to wspólnie odniesiemy sukces.

- Czy państwo polskie to wytrzyma?

Państwo polskie z pewnością nie wytrzyma bałaganu, braku wizji, marnotrawienia szans. Druga Rzeczpospolita wybrnęła ze znacznie większych kłopotów, w daleko bardziej skomplikowanej sytuacji międzynarodowej, trzecią też stać na taki wysiłek. Warunkiem jest myślenie propaństwowe i kierowanie się w polityce gospodarczej zdrowym chłopskim rozsądkiem. Wg danych przedstawionych przez ANR w 2007 r. łączny wynik finansowy państwowych stadnin i stad do roku 2006 był dodatni a dotacje stanowiły niewielki procent przychodów. Proszę spojrzeć na te dwa wykresy: Dowodzą one, ze sektor hodowli państwowej mógłby teoretycznie obejść się bez dotacji. Czy jednak jest to właściwe rozwiązanie w sytuacji, gdy większość krajów UE w ten czy inny sposób dotuje swoją hodowlę rozumiejąc, że ciągnie ona za sobą cały przemysł koński, który daje miejsca pracy i solidny udział w PKB?

W obecnej sytuacji żadne eksperymenty nie wchodzą już w grę. Zatem jakie najbliższe etapy realizacji Waszego programu?

To musi być wspólny program, zaakceptowany przez MRiRW, ANR , PZHK i PZJ. Wtedy będzie można mówić o etapach realizacji. Ja osobiście proponuję w programie doraźnym udzielenie wszystkim stadom ogierów nieoprocentowanej pożyczki przez właściciela tj. ANR. Stada są spółkami prawa handlowego, które dopuszcza taką formę dokapitalizowania. Potrzeba na wszystkie 10 obiektów 5 – 7 milionów złotych. Zamiana długu zewnętrznego na wewnętrzny pozwoli oddalić widmo natychmiastowego bankructwa i jest całkowicie uzasadniona z uwagi na błędną decyzję komercjalizacji stad, podjętą przez ANR wbrew opinii naszego środowiska.
Uzyskany czas pozwoli na przekształcenie stad ogierów w regionalne centra rozrodu i treningu koni oraz rozwoju sportów jeździeckich oraz wpisanie ich funkcji w docelowy program reorganizacji systemu polskiej hodowli. Ten program docelowy, moim zdaniem, może być dwuwariantowy:
a) model mieszany – rynkowy, uzupełniony wsparciem dotacyjnym na realizację konkretnych celów,
b) model czysto rynkowy.

W obydwu modelach stada ogierów spełniają ważną funkcję usługową wobec hodowli i jeździectwa. W obydwu modelach potrzebny jest ośrodek zarządzający hodowlą, kontrolujący wykonanie planów hodowlanych, organizujący rynek, promujący jeździectwo i hodowlę koni, prowadzący prace badawczo-rozwojowe i reprezentujący polską hodowlę w kraju i zagranicą. Obydwa modele powinny być przedmiotem dyskusji w Komisji w oparciu o analizy prawne, które uwzględnią aktualne możliwości organizacyjne, ewentualność dofinansowań z UE i dotacji z budżetu. Dziś można powiedzieć tak:
- model mieszany jest być może bardziej wskazany na czas kryzysu i przestawiania hodowli na orientację rynkową. Dofinansowania powinny być skierowane na realizacje konkretnych zadań w stadach ogierów: rozród, trening i próby dzielności;
- model czysto rynkowy idzie w kierunku zbliżonym do planów ANR, jednakże przedmiotem połączeń nie powinny być przypadkowe firmy. W modelu tym cała hodowla państwowa: stadniny i stada powinny być połączone w jedną spółkę akcyjną ze 100 % udziałem Skarbu Państwa. Dane ANR z lat 2002 -2006 potwierdzają taką możliwość. Zarząd takiej spółki spełniałby wszystkie cele centralnego zarządu, o jakich mówiłem poprzednio, a przede wszystkim zobligowany byłby do rozwijania powierzonego im majątku.

Problemem jest oczywiście czynnik ludzki, tzn. obsadzanie stanowisk przez niekompetentnych „znajomych królika”. Rozwiązaniem mogłaby być Rada Nadzorcza wyposażona w odpowiednie kompetencje i obsadzana w stosownej proporcji przez PZHK i PZJ.

- Co z funduszami z UE? Wszak mówi się o cięciach...

Myślę, ze ciągle mamy w Polsce problem jak je wykorzystać. Są np. środki na szkolenia, a my mamy potrzeby szkoleniowe ogromne. Potrzeba masztalerzy z uprawnieniami do inseminacji, potrzeba ujeżdżaczy, podkuwaczy, instruktorów jazdy. Wszystkie stada i stadniny utrzymują obiekty kultury narodowej, które powinny podlegać ochronie, z drugiej strony są na to fundusze unijne. Ktoś powinien tworzyć programy i je realizować. Moim zdaniem nie można tym obarczać dyrektorów stad i stadnin lecz powinien się tym zajmować centralny ośrodek zarządzający hodowlą państwową przy sprzyjającej postawie zainteresowanych resortów.

Kilkakrotnie w naszej rozmowie odwoływał się Pan do wiary, że Ministerstwo i Agencja podzielą Wasze poglądy. Mówi Pan z wielkim przekonaniem co do słuszności Waszych tez. Czy nie jest to jednak rodzaj „kawaleryjskiej szarży”?

Odpowiem w stylu biblijnym .W działaniu potrzebna jest i wiara, i nadzieja, i miłość. Bez tego nie ma mowy o sukcesie. A co do kawalerii… mam dla niej wielki szacunek. Polscy kawalerzyści tworzyli podwaliny sportów jeździeckich w wielu krajach świata, ale i tutaj w Polsce, chociaż czasy były nieludzkie. Rozwijając hodowlę i jeździectwo w wolnej Polsce musimy do polskiej tradycji kawaleryjskiej się odwołać, gdyż jest to nasza narodowa tożsamość i wartość, która jest ciągle w społeczeństwie żywa. Kto nie wierzy niech popatrzy na reakcje widzów na widok Szwadronu Kawalerii WP, czy pokazów coraz liczniejszych oddziałów ochotniczych.
Tradycja kawaleryjska to patriotyzm, sumienność, odwaga i poświęcenie. Tych cech nam potrzeba jeśli mamy polską hodowlę wydobyć z marazmu, a polskie jeździectwo z siermiężnej bylejakości. Gdzie lepiej można tradycję kawaleryjską kultywować, jak nie tam gdzie są dobre konie i umundurowani ludzie, właśnie w państwowych stadach ogierów.

Wiem, że jest Pan romantykiem, wróćmy jednak na ziemię. Macie ambitny program … Ile potrzeba Wam czasu na realizację ?

- Jeśli jeszcze w grudniu uda nam się wspólnie z ANR określić kierunki i przekonać ich do tego, żeby udzielili pożyczki SO na czas niezbędny do opracowania wspólnego programu, to myślę, że w pierwszym kwartale 2009 powinniśmy stworzyć program, o którym mówimy i który będzie można w przyszłym roku zrealizować.

- Czyli cierpliwie czekamy na prezent pod choinkę w postaci pożyczki wewnętrznej dla zadłużonych SO? - Tak, to jest najprostsze działanie doraźne, które pozwoli zrealizować następne punkty programu naprawczego dla SO – pierwszy krok ku lepszej przyszłości.

- Uprzejmie dziękuję Panu za rozmowę.

 
Login
Pseudonim

Hasło


Pokrewne linki
· Więcej o
· Napisane przez pp1


Najczęściej czytany artykuł o :
Zachować stada, ocalić tradycję


Oceny artykułu
Wynik głosowania: 4.5
Głosów: 2


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku

 Wyślij ten artykuł do znajomych Wyślij ten artykuł do znajomych



© 2005 Polish Prestige Sp. z o.o., ul. Złota 63a/6, 00-819 Warszawa, POLAND, tel. (48 22) 624 36 28, 620 98 17
Foto w czołówce: © Zofia i Mirosław Raczkowscy

0.07